Niedawno minął rok od założenia tego bloga, gdyż pierwszy post opublikowałam 12.04.2015 roku. Czy żałuję, że założyłam go? Ani trochę. Żałuj...

Motywacja!

Niedawno minął rok od założenia tego bloga, gdyż pierwszy post opublikowałam 12.04.2015 roku. Czy żałuję, że założyłam go? Ani trochę. Żałuje tylko, że brak mi motywacji do regularnego i częstego pisania. Motywacja, no właśnie.

Często jej nam brakuje. Czemu? Głównie to lenistwo bądź po prostu podświadomie się ograniczamy przez różne czynniki. Ja przyznaję sama po sobie, że bardzo ciężko jest się zmotywować. Ja co jakiś czas po prostu potrzebuje dostać porządnego kopa w dupę, przez to, że ktoś mi powie, że mam się wziąć w garść, bo jak nie to będę nikim. Jest to lekkie przesadzenie oczywiście, ale na mnie to działa. I w pewnym sensie jest w tym dużo racji.

Jeśli my sami nie potrafimy się do czegoś zmotywować to nie oczekujmy, że inni zrobią to za nas, bo tak po prostu nie będzie.


Kiedyś bardzo mądra osoba mi powiedziała, że będzie ciężko i musi być ciężko, bo jeśli jest ciężko to zajebiście, bo to znaczy, że robisz coś w tym kierunku, żeby ci wyszło. Za każdym razem kiedy mam gorsze dni to przypominam sobie, właśnie tę osobę i to co mi powiedziała. Dopiero wtedy pierwszy raz zrozumiałam, że tak naprawdę ja kompletnie nie dawałam nic od siebie, tylko chciałam, żeby to samo nastąpiło i gładko szło. Ale tak w życiu niestety nie ma.

To prawda będzie ciężko, ale mogę obiecać, że w przyszłości to zaprocentuje.


Ja mam przykład przede wszystkim nauki, gdyż oczywiście jestem w 2 klasie liceum, ale dodatkowo mam też korki z chemii rozszerzonej i matematyki rozszerzonej, których nie uczę się w szkole, gdyż jestem na profilu humanistycznym. Wszystkim mówiłam, że tak gładko mi idzie, że ze wszystkim sobie daję radę. Nie było w tym ani trochę prawdy. Było cholernie ciężko, nie wyrabiałam się na zakrętach, nie potrafiłam wszystkiego ze sobą połączyć, a przede wszystkim nie umiałam sobie postawić priorytetów. Ucierpiała szkoła, ucierpiały korki, ale przede wszystkim bardzo ucierpiała moja psychika. I właśnie wtedy z pomocą przyszła moja koleżanka, od której dostałam porządnego kopa i zmotywowałam się jak nigdy. Teraz nie mam problemów większych z pogodzeniem wszystkiego. Owszem nie uczę się wszystkiego na 100%, ale to są właśnie te priorytety. Nie można być ze wszystkiego najlepszym i to też trzeba sobie uświadomić i zapisać w mózgu. Trzeba znaleźć jakąś dziedzinę, w której będzie się bardzo dobrym a w innych można być przeciętnym.


Czy podoba mi się to jak teraz wygląda moje życie? Nie. Jeszcze bardzo dużo pracy mnie czeka, żeby wyglądało tak jakbym chciała.

Podejmiecie się tego ze mną? Zmienicie świat na taki, w którym będziecie najlepszymi wersjami samych siebie? Zacznijmy wszystko razem :)

xx

Alex


Myślałam już nad takim postem od bardzo dawna, ale jakoś nie miałam się jak do tego zabrać, ani też trochę czasu nie miałam. Znalazłam na sz...

Must have w każdej szafie ♥

Myślałam już nad takim postem od bardzo dawna, ale jakoś nie miałam się jak do tego zabrać, ani też trochę czasu nie miałam. Znalazłam na szczęście czas między robieniem ciast a sałatek na Wielkanoc (ponoć 18 lat zobowiązuje do pomagania w gotowaniu świątecznym), więc oto i jest :D

1. Biała koszula:

 Nawet nie wiecie ile razy jest potrzebna biała koszula. Nawet jeśli nie wychodzicie co tydzień do teatru, opery itp. Każdy w życiu ma taką sytuacje, że musicie się ubrać w miarę elegancko i w takim momencie przychodzi myśl: "Czy ja mam coś eleganckiego?"
Poza tym białą koszulę można wystylizować na wiele różnych sposobów, nie tylko ten "klasyczny". Dodasz do tego czarną skórę i czarne spodnie i już jest stylizacja bardziej rockowa. Dresy moim zdaniem też do białej koszuli pasuje ;)








 2. Czarne spodnie:

 Jeśli nie macie czarnych spodni, to naprawdę podziwiam, bo ja bez nich nie mogę żyć. Teraz przechodzę etap, że chodzę tylko w czarnych spodniach. Pasują do każdego koloru, każdej stylizacji, czy to eleganckiej, czy codziennej, czy na imprezę. Czarne dobrze dopasowane rurki zdecydowanie wyszczuplają nogi, a jak jeszcze mają wysoki stan to biodra i talię też. Mały trik jak wyszczuplić nogi na zdjęciu: nie złączajcie nóg, lekko rozchylcie pięty i wypnijcie tyłek do tyłu, ale nie za bardzo i od razu będziecie miały szczuplejsze nogi :)

3. Skórzana kurtka:

 Na taką właśnie kurtkę odkładam sobie pieniądze powoli ;D Mam już jedną skórę, ale nie do końca taką jaką chce. Czarna ramoneska dodaje pazura do każdej stylizacji, pasuje do wszystkiego: dresów, spodni, sukienek, spódnic. Jak nie wiesz w co się ubrać, zarzuć skórę i stylizacja już kompletna.







4. Wygodna bluza:

 Pewnie się zdziwicie, że pseudo blogerka, mówi o zwykłej bluzie dresowej, ale nie oszukujmy się, że każdy nosi bluzy, bo są one wygodne i ciepłe. Każdy z nas ma dni kiedy po prostu patrzy w lustro i ma dość, wtedy nakładamy bluzę, spodnie i idziemy do przodu :D Tak samo kiedy jest etap przejściowy i nie wiesz czy masz nakładać kurtkę czy możesz iść już w zwykłej bluzce. Wtedy bluza to jest najlepsza opcja. Bluza nie zawsze musi być nudna. Wystarczy odpowiednio ją ubrać ;) A przede wszystkim, tak jak w każdym outficie musimy się czuć pewnie i wiedzieć, że wyglądamy dobrze.


Jeśli chcecie więcej takich postów to po prostu piszcie w komentarzu :)

A Wam wszystkim życzę wesołych, radosnych świąt. Żebyście spełniali wszystkie marzenia i nie zamykali się na nowe doznania ;)

xx

Alex






U mnie systematyczność chyba nie istnieje. Blogerka ze mnie żadna, ale czemu? Właśnie dlatego chce Wam przedstawić jak wygląda normalne życi...

Jak naprawdę wygląda normalne życie?

U mnie systematyczność chyba nie istnieje. Blogerka ze mnie żadna, ale czemu? Właśnie dlatego chce Wam przedstawić jak wygląda normalne życie każdego z nas.

Często myślimy, że ci którzy mają więcej pieniędzy od nas, mają wspaniałe życie. To jest kompletna bzdura. Każdy ma swoje cięższe dni i lepsze. Niektórzy po prostu jednych mają więcej niż innych. Czemu tak jest? Nastawienie bardzo dużo daje i też odpowiedni wiek. Ja mając prawie 18 lat nie przechodzę łatwego okresu w życiu jakby się zdawało.

Presja otacza nas wszystkich. Nie wszyscy umieją się z nią pogodzić. Ja zawsze sobie wyobrażam presję jako małe, wredne zwierzątko, które ciągle gryzie Cię w kark. Jeśli go nie zabierzesz, przegryzie tętnicę. Jak sobie z nią poradzić? Nie wiem. Dlaczego? Bo też jestem człowiekiem i też mam problemy. To, że w dużym stopniu prezentuję swoje życie w internecie nic nie znaczy. Zawsze się pokazuje to co się chce.

A jak wygląda większość normalnych dni?

Budzisz się.

Wstajesz.

Sprawdzasz co się działo przez noc u znajomych/ celebrytów.

Idziesz do łazienki się ogarnąć.

Jesz śniadanie.

Idziesz do szkoły/pracy.

Wracasz do domu.

Robisz porządki/pracę domową.

Jesz.

Idziesz spać.

I tak w kółko. Tak wygląda życie każdego z nas. Czy możesz je zmienić? Odpowiedź jest prosta: tak. To ty trzymasz całe swoje życie w swoich rękach. Dano Ci coś takiego jak wolna wola, więc ją wykorzystaj.

To jakie tutaj przedstawiłam życie jest bardzo uproszczone. Na to jak się czujemy, co robimy wpływa niezmierna ilość czynników, która może zmienić wszystko.

Bardzo ważne jest, żeby mieć zaufanych znajomych, ale też i hobby. Coś co wypełni całe Twoje życie. Każdy ma coś w czym jest dobry. Jeśli to jest zbieranie muszelek - zbieraj je. Jeśli to jest robienie zdjęć - rób je. Jeśli to jest uprawianie sportu - trenuj.

Dla wielu mogę teraz bredzić, ale jednak mówię prawdę. Chcecie, żeby Wasze życie wyglądało tak jak te, które tu przedstawiłam? Powiem, że nie jest za ciekawe, bo sama takie mam. Jestem dokładnie taka sama jak 90% populacji. Staram się jednak to zmieniać, bo chcę za 40-50 lat powiedzieć, że przeżyłam swoje życie tak jak chciałam i chyba każdy o tym marzy.

Może ten post nie jest dobrze napisany, ale pisałam po prostu to co miałam w głowie i chciałam się z Wami tym podzielić. Jeśli się Wam spodobał to jestem niezmiernie szczęśliwa :)

Nikt nie powiedział, że życie jest łatwe, ale nikt też nie powiedział, że nie możemy tego zmienić ;)

xx

Alex

Jako, że ja osobiście właśnie jestem w połowie drugiej klasy liceum, czyli już bliżej niż dalej, to mogę się już wypowiedzieć na niektóre te...

Wyobrażenia liceum vs rzeczywistość

Jako, że ja osobiście właśnie jestem w połowie drugiej klasy liceum, czyli już bliżej niż dalej, to mogę się już wypowiedzieć na niektóre tematy, a właściwie odpowiedzieć na mity, które krążą wśród nastolatków.

1. W liceum jest dużo więcej nauki niż w gimnazjum.

PRAWDA, ale nie zawsze.To zależy też od tego do jakiego pójdziecie liceum, czy lepszego czy gorszego. Ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że chodziłam do najlepszego gimnazjum w Białymstoku i chodzę do najlepszego liceum w Białymstoku. Na pewno jest trochę więcej nauki, ale jeśli ktoś jest dobrze zorganizowany to całą pewnością da radę ze wszystkim i będzie miał jeszcze mnóstwo wolnego czasu :)

2. Nauczyciele nie będą już Wam na nic pozwalać.

FAŁSZ. I to całkowite kłamstwo. Nauczyciele w ogóle nie traktują nas jak ludzi prawie dorosłych, bądź już nawet dorosłych. Dla nich jesteśmy dziećmi. I owszem są wzmianki typu "w tym wieku to już Wam nie wypada tak robić", ale spokojnie. Nauczyciele w gimnazjum i nauczyciele w liceum zachowują się dokładnie tak samo.

3. Ludzie są już bardziej dorośli/poważni.

FAŁSZ. No niestety tu się nic nie zmienia :) Zwłaszcza w pierwszej klasie, gdy jesteście od razu po gimnazjum. Przyjście do liceum nie sprawi magicznie, że będziecie dorośli. Akurat ta sprawa to indywidualna cecha każdego człowieka i nie ma na to reguły.

4. Bardzo trudno jest się dostać do lepszego liceum.

PRAWDA / FAŁSZ. Tutaj mam raczej zdanie podzielone. Powiem tak, że na pewno nie jest tak, że bez laureata Was nie wezmą, bo mnie przykładowo wzięli. Jednakże trzeba mieć wysoką średnią z gimnazjum i dobrze zdane egzaminy, bo jak to olejecie to w tym momencie możecie się żegnać z wymarzonym liceum. Jest zawsze jeszcze druga opcja, czyli drugi nabór. Wtedy progi są zawsze obniżane i jest duża szansa, że jeśli nie dostaliście się tam gdzie chcecie to jeśli jest jeszcze miejsce w danej klasie to Was przyjmą.

5. W dobrym liceum są sami mądrzy ludzie.

FAŁSZ i to całkowity. Są ludzie mądrzy, ale też są ludzie, którzy dostali się, bo mieli laureata z jakiejś olimpiady kompletnie nie związanej ze swoim profilem. Znam paru ludzi, którzy właśnie tak się podostawali, więc nie myślcie, że będziecie najgłupsi w klasie. Trzeba wierzyć w siebie :)

6. "Przyjaźń dla hajsu".

PRAWDA / FAŁSZ. Tu naprawdę zależy do jakiego liceum traficie, bo znam licea, gdzie to kto ile ma w portfelu mocno się liczy, ale nigdy aż tak, żeby nie znaleźć przyjaciół. Jednak jest coś takiego, że jeśli nie masz markowych rzeczy to jesteś trochę niższej klasy, ale jeśli trafisz na odpowiednich ludzi to nie będzie miało to żadnego znaczenia.

 7. Po liceum musisz iść na studia.

FAŁSZ. Po liceum jak i po każdej innej szkole możesz robić to co chcesz robić. Nikt Ci nie może tego warunkować. 

To tylko parę mitów, które na bieżąco sobie przypominałam. Podkreślę też, że to jest moja opinia na te tematy i macie zupełne prawo się ze mną nie zgodzić :) Jednak i tak zachęcę Was do komentowania, subskrybowania itd. :D 

xx

Alex 

Znowu piszę po długiej przerwie i tak wiem to złe, ale często po prostu nie umiem się do tego zabrać, więc kiedy o 22:11 naszła mnie wena to...

"Zimowe" spacery (fotografia)

Znowu piszę po długiej przerwie i tak wiem to złe, ale często po prostu nie umiem się do tego zabrać, więc kiedy o 22:11 naszła mnie wena to postanowiłam to wykorzystać i nie tracić tego jakże niespotykanego momentu.

To obecnie jest mój już drugi tydzień ferii zimowych, więc zdążyłam wyjść na parę spacerków, krótszych czy też dłuższych. Niestety to co się dzieje z pogodą teraz to jest jeden wielki żart, bo jest 2 lutego a jest 7 stopni na plusie w dzień, kiedy powinno być ok. -15. Dlatego też jak poszłam na spacer w zeszły wtorek to był jeszcze śnieg, ale dwa dni później już nie było po nim śladu.

Postanowiłam znowu się z Wami podzielić zdjęciami jakie zrobiłam, bo ja bardzo lubię robić zdjęcia a po wyświetleniach widzę, że Wy też je chyba lubicie. Naprawdę będę wdzięczna za jakikolwiek komentarz co do moich postów, bądź do tego co może byście chcieli. Ja postaram się jeszcze teraz napisać drugiego posta na niedzielę a dalej zobaczymy co los przyniesie, ale na razie jest mi bardzo miło podzielić się z Wami moją jedyną twórczością artystyczną, która w miarę mi wychodzi :)









Tak, to ja karmiąca kaczkę. Jadła prosto z ręki i niestety trochę też dziobała w moje palce :)

Zapraszam Was także na moją stronę na facebooku ze zdjęciami takimi jak te i wieloma innymi. Odnośnik znajdziecie po prawej stronie pod moim opisem, jak klikniecie w ikonkę facebooka :)

xx

Alex

P.S. Wszystkie zdjęcia są moją własnością, wszelkie kopiowanie i rozpowszechnianie jest zabronione.

Dzisiaj przygotowałam post, który nie wiem czy kiedykolwiek był na tym blogu (mogę się mylić) a mianowicie jest to haul zakupowy, gdyż teraz...

Haul zakupowy ♥

Dzisiaj przygotowałam post, który nie wiem czy kiedykolwiek był na tym blogu (mogę się mylić) a mianowicie jest to haul zakupowy, gdyż teraz są dość spore przeceny w sklepach. Normalnie nie kupuję praktycznie niczego w sieciówkach. Większość ubrań, które posiadam jest od kogoś podarowanych, czy to na święta, czy na urodziny, bądź też kupione w lumpeksie, bo gdzie indziej szkoda mi wydawać pieniędzy na ciuchy. Tym razem jednak siostra mnie namówiła, żebym się przeszła do galerii jakiejś i może coś dla siebie znajdę, bo są spoko ceny. I takim sposobem wydałam 120 złotych w dwa dni :)


Ja oczywiście jak to ja nie poszłam do jakiejś wielkiej galerii, bo do takich to chodzę tylko dlatego, że kino tam jest. Pojechałam z rodzicami (jestem zbyt leniwa, żeby jeździć autobusem) do takiej średniej wielkości galerii i zaczęłam chodzić po wszystkich sklepach. Niestety zorientowałam się, że są ładne bluzki, ale potrzebuję do nich spodni czarnych, więc zaczęłam szukać spodni, co w moim przypadku jest mordęgą, bo jestem kompletnie niewymiarowa co do spodni, czyli wąska talia i szerokie biodra, a wszyscy zakładają chyba, że jak ma się szerokie biodra to ma się też szeroką talię, bądź jak ma się wąską talię to nie powinno się mieć bioder. Ale po przejściu dosłownie wszystkich sklepów, w końcu je znalazłam.


Spodnie kupiłam w Croppie za 49,99 zł oczywiście po przecenie, bo wcześniej kosztowały 99,99 zł. Spodnie to czarne rurki i udało mi się w końcu znaleźć spodnie z wysokim stanem. Pierwszy raz jak zobaczyłam te spodnie moją reakcją było: "Nie ma szans, że się w nie zmieszczę", ale wzięłam je do przymierzenia i sama nie mogłam w to uwierzyć, ale są idealne. W końcu mam spodnie, które dobrze leżą i w pasie i w biodrach. Jedyny minus tych spodni to to, że są bardzo elastyczne, więc mogą się rozciągnąć po pewnym czasie. Tak samo mam nadzieję, że będą blaknąć na szaro, a nie na zielono.





Mając już czarne spodnie, pomyślałam, że wrócę się do Reserved, bo tam widziałam naprawdę ładne bluzki. I tak też zrobiłam. Pierwsza z nich to sama się sobie dziwie, że ją kupiłam, ale jakoś mi wpadła w oko i powiem Wam, że nawet już w niej byłam w szkole i wygląda bardzo ładnie.


Wygląda ona tak. Wybaczcie zagniecenia, miała iść już do prania, ale postanowiłam, że jeszcze szybko zrobię zdjęcie jej a potem wrzucę do pralki. Jest to bluzka srebrna ( nie szara), z dość głębokim dekoltem jak na mnie, ale mogę zapewnić, że kompletnie nic nie widać, nie obciąga się, ani jak się pochylicie też wszystko jest zakryte :) Jedyne co jest straszne w tej bluzce to jej skład, który jest naprawdę fatalny, po prostu jest to w 100% sztuczny materiał, który nie oddycha i po jednym nałożeniu jej nie będziecie mieć wątpliwości, że musi iść do prania. No ale jak wiemy uroda czasami wymaga od nas poświęceń :D Oczywiście bez przesady ;) Bluzkę kupiłam za 19,99 zł i była przeceniona z 39,99zł.




Kolejną bluzką jest właściwie taki sweterek cienki. Tym razem już szary, taki w sumie melanżowy. Rękaw ma 3/4, więc dla mnie idealny, bo nie będę musiała podwijać rękawów, jak będę chciała coś robić. Przód jest krótszy a tył dłuższy.


Jest on dość oversize, bo ja normalnie noszę rozmiar S a on jest po prostu bardzo luźny. Także zakończenie go ciągnie się od samego dołu aż do pach i po środku pleców także jest taka linia. Sweterek kupiłam za 29,99 zł a kosztował normalnie 59,99 zł, więc 50% zniżki się opłaca przynajmniej raz na jakiś czas :)



Poprzedniego dnia byłam również w Auchanie, gdyż wiedziałam, że znów mają Tanią Książkę. Ja mam niestety tak, że u mnie się nie obejdzie bez kupienia choć jednej książki kiedy są przecenione, ale później ich nie czytam, bo nie mam czasu, bądź jestem zbyt zmęczona i ten stosik książek do przeczytania tylko tak rośnie i rośnie :) Ostatnio właśnie udało mi się kupić 2 książki, które każda z nich kosztowała 10 zł.

Pierwszą z nich jest właśnie książka pt. "Bajki pisane krwią" Arnaud'a Delalande'a. Jak ją zobaczyłam to oczywiście na początku zaciekawił mnie tytuł. Akcja książki dzieje się kiedy Ludwik XV już kona a Ludwik XVI szykuje się na swoją koronację. Nagle zostają znalezione, w samym Wersalu, zwłoki kobiety, której ciało zostało na wpół pożarte przez wilki a obok niej leży tom dzieł de La Fontaine'a. Ta zbrodnia bardzo przypomina bajkę "Wilk i baranek". Z opisu książki wiemy także, że to nie będzie jednorazowe zabójstwo. Ktoś wyraźnie nie chce następnego monarchy. Jako, że ja ostatnio bardzo polubiłam kryminały i ogólnie książki gdzie jest ukazane jakieś morderstwo, nie mogłam nie kupić tej książki, zwłaszcza, że była tylko za 10 złotych :)

Drugą książką jest książka pt. "Kąpiąc Lwa" Jonathan'a Carroll"a. Tu na co pierwsze zwróciłam uwagę to okładka, która według mnie jest genialna w tym, jak jest prosta. Fabuła tej powieści już bardziej podchodzi pod fantasy, od którego zaczynałam swoją historię z "prawdziwym" czytaniem. Książka, jak możecie przeczytać, opowiada o przyjaciołach, którzy mają ten sam sen, tej samej nocy. Tyle, że ten sen następnego ranka staje się realny. Ja już nie za bardzo czytam książki fantasy, gdyż doszłam do momentu, w którym wydaje mi się, że wszystkie są do siebie podobne i nawet ja zaczynam przewidywać jak się ta historia skończy. Tutaj choć podejrzewam jak się to skończy, to wydaje mi się, że może być interesująca, a jak nie będzie to przynajmniej będę mieć ładną książkę w swojej biblioteczce :)

To już wszystkie rzeczy jakie miałam Wam do pokazania. Właśnie tak wydałam 120 złotych w dwa dni :) Jeśli macie jakieś uwagi do posta, bądź chcecie o coś zapytać to piszcie w komentarzach.

xx

Alex


Dzisiaj przychodzę do Was z takim trochę pogadankowym postem. Oglądając już jakiś czas temu filmiki na youtubie, zobaczyłam, że Lilly aka II...

#GirlLove

Dzisiaj przychodzę do Was z takim trochę pogadankowym postem. Oglądając już jakiś czas temu filmiki na youtubie, zobaczyłam, że Lilly aka IISuperWomanII wrzuciła właśnie filmik o takim tytule. Z racji tego, że nie mam kanału na youtubie (no właściwie to mam, ale nie jest użytkowany w ten sposób) postanowiłam napisać post na ten temat, bo to dość ważne. Pewnie zapytacie o co chodzi. Zaraz wszystko wyjaśnię.


Podejrzewam, że dość duża część dziewczyn, kiedy ktoś zadaje Wam pytanie: "Czy wolisz przyjaźnić się z chłopakami czy z dziewczynami?"  odpowiada, że z chłopakami. Czemu? "Bo łatwiej się z nimi dogadać" I właśnie o to chodzi w tym całym hasztagu! Girl Love, czyli po prostu miłość dziewczyny. My jako kobiety lubimy siebie oceniać i rzadko są to komplementy. Ja sama ostatnio miałam sytuacje, kiedy szłam do dziadków i zaraz po tym szłam na imprezę andrzejkową do koleżanki. Powiedziałam wtedy do taty, że musimy trochę wcześniej wrócić, bo muszę się przebrać jeszcze i pomalować, a wtedy tata się zapytał czy będą tam jacyś chłopcy, a ja że nie, same dziewczyny i dlatego właśnie muszę się umalować, zwłaszcza że ich dawno nie widziałam.

Stereotypowo każda dziewczyna ocenia inne, obgaduje je za plecami, chce być lepsza od innych dziewczyn i musi im pokazać, że jest od nich mądrzejsza i ładniejsza. Czy tak jest naprawdę? Niestety w dużej mierze tak. Często w telewizji, w różnych programach jest to wyolbrzymione i wydaje nam się to bardzo przesadzone i nieprawdziwe, ale to wcale nie odbiega tak daleko od prawdy. My koniecznie musimy pokazać się z jak najlepszej strony, musimy się pochwalić czy to nowym samochodem, nową pracą, jakimiś osiągnięciami, nowym chłopakiem, ogólnie musimy pokazać, że mamy coś czego one nie mają, chcemy, żeby nam zazdrościły.


Czemu tak jest? Logiki nie ma w tym żadnej. Przecież każda z nas jest wyjątkowa, inna i powinnyśmy się wspierać, bo kto lepiej zrozumie kobietę niż druga kobieta? Na pewno nie jakiś facet, bo oni są mało spostrzegawczy. Tylko dziewczyna będzie umiała pomóc drugiej dziewczynie i będzie wiedziała jak jej pomóc, bo wie co czuje i co to z nią robi. Jednak tak samo jak wie jak jej pomóc, tak samo każda dziewczyna wie jak najbardziej skrzywdzić drugą dziewczynę, bo mimo, że jesteśmy inne to zawsze jest jakaś część wspólna. Przecież nie jesteśmy innymi gatunkami ;)

Piszę w ogóle ten post, bo mam co raz więcej wyświetleń na blogu, nie wiem jak długo to się jeszcze utrzyma, ale przez to, że widzę jak te liczby ciągle rosną to jestem świadoma, że więcej osób napotka na ten post i może nawet go przeczyta i coś to zmieni, więc mam do Was taki apel.

Jako dziewczyna mówię teraz do wszystkich dziewczyn czytających to:
Nie potrzebujecie makijażu, nie musicie mieć idealnej figury, nie musicie udawać kogoś kim nie jesteście, nie musicie mieć najdroższych ubrań, bo to naprawdę nie jest w życiu ważne. Ważne jest to, żeby być szczęśliwym i napełniać tym szczęściem innych ludzi. Nie myślcie o tym co inni o Was myślą, choć wiem jakie to cholernie ciężkie, bo sama przez cały czas myślę o tym, jakie zdanie na mój temat mają inni. Ale nie pozwólcie, żeby to kierowało Waszym życiem, bo będziecie tego żałować. I najważniejsze: nie patrzcie na inne dziewczyny jak na Waszych wrogów. Tylko one Was zrozumieją, bo przechodzą podobne sytuacje. Mamy tak samo zryte mózgi i to nas łączy :) Musimy się trzymać razem, bo jak my nie będziemy się trzymać razem to już nie będzie się czego trzymać. Pamiętajcie, że zawsze w jakimś stopniu to co dajemy dla świata, to do nas wraca. Także powiedzcie swojej koleżance jutro, że ładnie wygląda, albo zapytajcie się jak tam minął jej dzień, a może zaskoczycie się (oczywiście pozytywnie) jej odpowiedzią.

Filmik Lilly:


Mam nadzieję, że spodobał się Wam ten post, bo bardzo mi zależało na jego napisaniu. Nie obrażę się, jeśli zaobserwujesz mojego bloga, bo w przyszłości pojawi się więcej takich postów. Jeśli macie jakieś pomysły o czym mogłabym napisać to piszcie w komentarzach. Mam jeszcze ciągle nieopublikowany, ale napisany post o mojej historii i o kompleksach, ale jak powiedziałam nie pojawi się on publicznie dopóki ktoś tego nie będzie chciał, więc jeśli chcecie poczytać o tym to dajcie mi znak.

Zapraszam na aska i na moją stronę z fotografią na facebook'u :)

Sądzicie, że powinnam założyć fanpage?

xx

Alex

.

Łączna liczba wyświetleń

Obsługiwane przez usługę Blogger.